Jedwabne nici, odcinek 9, Przymiarka do skandalu
I Pożegnanie z Europą,
Rozdział 2 Jedwabne nici,
Janina,
Co w tym odcinku:
W świecie, gdzie suknie są symbolem statusu, a zaproszenia wyznacznikiem prestiżu, jedna kobieta odważa się szyć własne życie na nowo. Gdy rodzinne plany zderzają się z ambicją i niezależnością, nici pozorów zaczynają się pruć. Czy Janeczka zdoła utrzymać fason, gdy wszystko wokół niej zaczyna się rozchodzić?
Zarejestruj się i dołącz do naszej społeczności
Tego dnia rozmowa przy kolacji toczyła się na temat przygotowań do przyjęcia. Menu zostało ustalone, kelnerzy do obsługi zamówieni. Nawet zaproszenia były już rozesłane i właśnie nadchodziły pierwsze odpowiedzi. Juliusz Raszyński, przyjaciel męża, którego Zofia Reck zamierzała wyswatać z siostrą, potwierdził swoją obecność jako jeden z pierwszych.
– Stasieńku drogi, czy ty coś wspomniałeś panu Juliuszowi Raszyńskiemu o naszym planie?
– Zosieńko, głuptasku, jakże ty możesz coś takiego pomyśleć? Honor mężczyzny nie pozwoliłby mu przyjąć tego zaproszenia. I tak mam wyrzuty sumienia, ale wierzę w twoją dyskrecję – Staś demonstracyjnie wsadził głowę w gazetę, chcąc w ten sposób zakończyć nudną dyskusję o przygotowaniach do przyjęcia.
– Ale on pierwszy odpowiedział na zaproszenie. To jest widoczny znak – kontynuowała Zofia niezrażona nieuprzejmym gestem męża.
Stanisław Reck wzniósł oczy do nieba zza gazety.
– Byłyśmy dzisiaj z naszymi milusińskimi w salonie krawieckim madame Sobniewskiej. Sprawiam sobie stosowne suknie. Nie chcę, żebyś, Stasieńku, musiał się za mnie wstydzić – ciągnęła.
– Tak… Sobniewska mówisz? – Reck na chwilę odłożył gazetę. – Czy jej mąż to Władysław Sobniewski?
– Eee… Nie wiem. Dlaczego pytasz? – Zofia wyczuła zaciekawienie męża i wiedziała, że teraz się rozstrzygnie, czy uda się jej zaprosić Sobniewską.
– Kolega z Ministerstwa Handlu opowiadał mi o niejakim Władysławie Sobniewskim… To jest interesująca postać. Dostał pozwolenie na import bardzo szerokiego asortymentu towarów. Podobno robi znakomite interesy. Jest znany w dobrym towarzystwie – stwierdził z uznaniem. Złożył powoli gazetę i położył na komodzie. Nagle spodobała mu się myśl, że mógłby prywatnie poznać Sobniewskiego i zaimponować kolegom w ministerstwie. – Myślisz, że to mąż twojej krawcowej? – niedowierzająco zwrócił się do żony.
– Stasieńku drogi, madame Sobniewska to nie jest pierwsza lepsza krawcowa – tłumaczyła z przejęciem Zofia. – Ona prowadzi najmodniejszy salonik krawiecki w mieście. U niej spotykają się panie z najlepszych kręgów Warszawy.
– Zosieńko, nie znam się na sukniach, ale żona z takim salonem, hm… to by pasowało do Sobniewskiego. Chociaż przy jego pozycji żona nie powinna pracować.
– Ależ monsieur Reck! – wtrąciła się madame Menieure. – To są nowocześni ludzie.
– Czy to znaczy, że my jesteśmy nienowocześni? – naskoczył na nią Reck gotowy do werbalnej potyczki.
– Nie, nie, monsieur, nie to chciałam powiedzieć. Myślę tylko, że…
Zofia przerwała zaostrzającą się wymianę poglądów, czując, że rozmowa nie idzie w dobrym kierunku.
– Stasieńku drogi – wróciła do tematu Sobniewskich – czy w takim razie nie uważasz, że moglibyśmy ich zaprosić? Dodaliby splendoru towarzystwu. Już słyszę, co ludzie by gadali na mieście…
– Dobrze, zaproś madame Sobniewską z mężem – wpadł jej w słowo. – Zobaczymy, kto z nią przyjdzie. Jeżeli ci się uda i przyjdzie Sobniewski, to obiecuję, że możesz zamówić następne suknie u tej krawcowej.
– Dziękuję ci, Stasieńku. Jesteś kochany. A wiesz, kogo spotkałam dzisiaj u madame Sobniewskiej? Naszą Janeczkę!
– Janeczkę? Co ona tam robiła? Przecież z jej pensją urzędniczki nie może sobie pozwolić na taką krawcową.
– No właśnie, też tak pomyślałam. Bałam się nawet, że może popadła w długi u madame Sobniewskiej, ale ta z zachwytem wyrażała się o Janeczce.
– O Janeczce? – Staś robił wrażenie, jakby się przesłyszał.
– Janeczka ma podobno talent do szycia.
– Nie wiem, czy teściowie byliby zadowoleni z tego, że ich córka jest dobrą krawcową. To pomniejsza jej szansę na znalezienie dobrej partii. A Juliusz Raszyński? Chyba nie sądzisz, że urzędnik ministerialny z arystokratycznym pochodzeniem szuka żony krawcowej? – stwierdził chłodnym tonem nieznoszącym sprzeciwu. Irytowało go, że Janeczka swoim niestosownym zachowaniem znowu powoduje zamieszanie w rodzinie.
– Janeczka podobno potrafi wszystko sama wymyślić, znaczy zaprojektować, a potem jeszcze uszyć – Zofia próbowała tłumaczyć siostrę.
– Czy to jest coś szczególnego? – jego chłodny ton przeszedł w zniecierpliwienie. Spojrzał w stronę gazety, rozważając w myślach, jak uwolnić się od tej rozmowy.
– Madame Sobniewska pokazała mi suknię, którą Janeczka zaprojektowała i uszyła. Była taka sama jak te z francuskich magazynów mody.
– Moja droga, nie znam się na szyciu. Potraktujmy tę historię jako nieszkodliwą fanaberię. Pomów na ten temat z Janeczką i proszę cię, żebyśmy więcej na ten temat nie rozmawiali – zakończył Stanisław, nie rozumiejąc, w jakim celu żona opowiedziała mu to zdarzenie.
– Czy to znaczy, że mam zrezygnować z zaproszenia madame Sobniewskiej? – chciała się upewnić.
– Ależ skąd – skarcił ją wzrokiem. – Tu chodzi o coś innego. Myślałem, że to zrozumiałaś.
– Tak, tak. Rozumiem wszystko, tylko się źle wyraziłam – potwierdziła głosem posłusznego dziecka.
Stanisław z twarzą niewyrażającą żadnej emocji wziął gazetę z komody i wyszedł do gabinetu, żeby poczytać.
– No to się udało – odetchnęła głęboko Zofia.
– Niech madame nic nie mówi Janeczce o zaproszeniu madame Sobniewskiej. To będzie dla niej miła niespodzianka – poradziła cicho Francuzka.

Aktualne wycieczki (link afiliacyjny Wakacje.pl)
Ciotka Janeczka przyszła w porze obiadowej. Zofia, madame Menieure i dzieci siedziały przy stole. Stanisław Reck wyjątkowo spędzał przerwę obiadową poza domem.
– A, Janeczka, miałaś przyjść po południu – rzuciła sucho Zofia.
– Coś mi wypadło, nie mam czasu po pracy – zdawkowo odpowiedziała siostra.
– Nie masz czasu dla rodzinki, tylko pewnie dla kogoś innego.
Ciotka Janeczka zajęta przekomarzaniem się z siostrzeńcami zdawała się nie zwracać uwagi na komentarze siostry. Dzieci ucieszone, że ciotka ma czas dla nich, jak zwykle zadawały mnóstwo pytań. Magdalena przyglądała się ciotce, szukając jakichś znaków potwierdzających słowa matki, że źle się z nią dzieje. Nic z tego. Ciotka wyglądała nawet ładniej niż zwykle, śmiała się wesoło, jej twarz promieniała. Magdalena chciała jej opowiedzieć wszystko, co usłyszała. Cichutko, starając się nie zwrócić niczyjej uwagi, złapała ciotkę Janinę za rękę i prawie szepcząc, zapytała, czy mogłaby do niej przyjść. Matka czujnie wyłapała pytanie i stanowczo tego zabroniła. Dziewczynka prosząco spojrzała na ciotkę, licząc na to, że ona – jak zwykle – wstawi się za nią. A tu nic, ciotka bez słowa przyjęła decyzję matki. Magdalena westchnęła z żalem.
– Czy masz coś do mnie? – Janeczka z wyczuwalnie sztuczną wesołością zmieniła temat.
– Nie, dlaczego?
– Myślałam, że chcesz ze mną porozmawiać.
– A, tak. Wysłałam ci zaproszenie na moje przyjątko imieninowe i ciągle nie dostałam od ciebie potwierdzenia.
– Nie dostałam żadnej poczty od ciebie. Naturalnie, chętnie przyjdę. Czy to wszystko?
– Janeczka, kochanie, ty jesteś jakaś dziwna – Zofia zaczęła ciężkim, poważnym głosem.
– To ty jesteś dziwna. Zachowujesz się jak detektyw. Obserwujesz mnie, robisz uwagi. Interesuje cię ta sprawa z Sobniewską? – zapytała ciotka dziwnym metalicznym tonem.
Magdalena, wychwytując ton głosów obydwu kobiet, pomyślała z przestrachem, że zapowiada się na kłótnię. Nie lubiła, kiedy dorośli się kłócili, bo nie rozumiejąc powodów, czuła się wtedy bezsilna i ogarniało ją dziecięce poczucie winy, że nie potrafi pomóc. Niespokojnie poruszyła się na krześle, chciała jak najszybciej pójść do swojego pokoju. Zobaczyła, że brat też się nerwowo wierci, jakby chciał się zerwać i uciec. Niestety musieli czekać aż ktoś z dorosłych pozwoli im odejść od stołu.
– Nie, nie rozmawiajmy na ten temat. Ty wiesz, że nikt w rodzinie by tego nie pochwalił – kontynuowała Zofia.
– Dlaczego? Przecież na pensji uczono nas wszystkie szycia. Wpajano nam, że solidna pani domu potrafi się zatroszczyć o rodzinę pod każdym względem. Także uszyć jej ubranie.
– Janeczka, jeżeli panią domu stać, to pranie, gotowanie i szycie pozostawia innym. Co prawda los nie uszczęśliwił cię jeszcze kochającym mężem i dziatkami, więc ciebie to tak dokładnie nie dotyczy, ale nie musisz zarobkować szyciem u madame Sobniewskiej.
– Zosiu, zrozum, mi się to podoba…
– Janeczka, pozycja krawcowej ci się podoba? Nigdy nie znajdziesz męża z naszej sfery! – stwierdziła pogardliwie siostra.
– Sądzisz, że bycie panią domu to taka wielka kariera? Co ty właściwie robisz? Dziećmi zajmuje się guwernantka, wszystko inne robi służba. Ty tylko potrafisz nadskakiwać mężowi, do tego infantylnie, jak dziecko! – wykrzyczała Janeczka.
Zofia – widocznie dotknięta tym, co usłyszała – poprosiła gestem madame Menieure, żeby razem z dziećmi opuściła jadalnię. Magdalena i Romek, nie czekając na polecenie guwernantki, pobiegli do swoich pokoi.
– Jak śmiesz ze mną tak rozmawiać? – syknęła przez zaciśnięte zęby, kiedy zostały same. – Jestem młodsza od ciebie, a mam męża i dzieci. A ty co? Stara panna i na dodatek romansujesz z jakimś facetem, pewnie żonatym.
Janeczka wstała raptownie od stołu, przewracając krzesło. Rozległ się huk, jakby wielki regał z książkami runął na podłogę.
– Dziękuję ci za szczere słowa. To wystarczy.
Służąca zajrzała do pokoju.
– Dziękuję, Stefanio – zwróciła się do niej Zofia, udając opanowanie. – Wszystko w porządku. To tylko krzesło. Sama się tym zajmę.
Ciotka Janeczka postawiła z powrotem krzesło na miejsce. Podeszła w milczeniu do komody, wzięła torebkę i rękawiczki i zaczęła zbierać się do wyjścia. Zofia złapała ją za ramiona. Przez chwilę mocowała się z siostrą, jakby chciała zastawić jej drogę.
– Janeczka, przepraszam, wcale tak nie myślę. Zostań jeszcze trochę. Zaraz przyjdzie krawcowa od madame Sobniewskiej z rzeczami do przymiarki. Potrzebuję twojej rady – poprosiła błagalnie.
Janeczka otrząsnęła się z jej uścisku i usiadła ponownie przy stole.
– Do tego to jestem dobra.
Co w następnym odcinku:
Czy to, co zostało zszyte, przetrwa próbę prawdy?

Inne odcinki powieści i teksty Katarzyny Poznakow znajdziesz tutaj
Książka „Jedwabne nici” tutaj
E-book „Jedwabne nici” tutaj
Zarejestruj się i dołącz do naszej społeczności

Komentarze