Odkrywcy raju – ludzie, którzy pokazali światu Bali
Kiedy myślę o Bali, wraca do mnie pierwsze wrażenie, że to miejsce było niegdyś częścią mitycznego raju. Plaże są oczywiście piękne — turkusowe morze, drobny piasek, palmy, które poruszają się tak, jakby znały rytm wyspy lepiej niż ludzie. Ale to nie krajobraz mnie zaczarował. To sposób, w jaki Balijczycy przechodzą przez codzienność – cicho, uważnie, między ołtarzami, świątyniami i całą masą turystów, jakby każdy gest miał znaczenie większe niż sam ruch.
Zarejestruj się i opisuj swoje podróże

Aby zrozumieć tę wyspę, warto zacząć od Ubud, jej kulturalnego serca. W muzeum ARMA, ukrytym w ogrodzie jak z raju, można prześledzić historię balijskiej sztuki od tradycyjnych malowideł Kamasan po dzieła współczesne. To jedyne miejsce na Bali, gdzie zobaczymy obrazy Radena Saleha i Waltera Spiesa.
To właśnie Walter Spies (1895-1942), niemiecki malarz, muzyk i wizjoner, pokazał Bali światu. Przybył tu w latach 20., zachwycił się muzyką Gamelan, namówił lokalnego radżę do stworzenia orkiestry i współtworzył choreografię słynnego tańca Kecak. Jego fascynacja wyspą przyciągnęła artystów z Europy i Ameryki, w tym Charliego Chaplina i antropolożkę Margaret Mead.
Indonezja była znana Europejczykom – zwłaszcza Holendrom – już od początku XVI wieku, ale Bali było wcielane etapami do Holenderskich Indii Wschodnich począwszy od połowy XIX wieku do 1906 roku.

Drugą ważną postacią była Vicki Baum (1888-1960), austriacka pisarka, która zrobiła karierę w Hollywood jako autorka scenariuszy filmowych, a na Bali spędziła kilka lat. Jej powieść Miłość i śmierć na wyspie Bali (pol. wyd. 1938) nie jest romansem, lecz literacko‑etnograficznym portretem balijskich rytuałów — od narodzin po śmierć. Baum opisuje m.in. ceremonię Ngaben, czyli kremację, podczas której rodzina musi wykazać gotowość „oddania” zmarłego bogom. Dawniej najwyższą formą tej gotowości było samospalenie wdowy — praktyka zakazana przez Holendrów po zajęciu wyspy.

Najbardziej dramatycznym rytuałem balijskiego hinduizmu jest jednak Puputan — zbiorowe samobójstwo w obliczu nieuniknionej kapitulacji. Baum opisała Puputan z 1906 roku, kiedy radża i jego lud, ubrani w białe stroje pogrzebowe, wyszli naprzeciw Holendrom i odebrali sobie życie na ich oczach. Dziś w Denpasar stoi pomnik upamiętniający tę tragedię.

Bali ma jednak także swoje jasne, radosne obrzędy. Przed Nowym Rokiem nazywanym Nyepi (Dzień Milczenia) odbywa się Melasti, rytuał oczyszczenia, podczas którego procesje niosą świątynne figury nad morze, by zanurzyć je w wodzie. W przeddzień Nyepi, w balijskiego Sylwestra, ulice wypełniają się ogromnymi, kolorowymi demonami Ogoh‑Ogoh, które po paradzie zostają spalone, by przepędzić złe duchy. Ten zwyczaj jest stosunkowo nowy, bo narodził się w latach 80., ale szybko stał się jednym z najbardziej widowiskowych elementów balijskiego kalendarza.
Nyepi przynosi ciszę, post i medytację. Cała wyspa milknie, jakby na chwilę wracała do swojej pierwotnej, rajskiej formy. A potem życie znów toczy się rytuałami — aż do kolejnego Nyepi.

Zarejestruj się i opisuj swoje podróże

Komentarze