POCIAGI W INDIACH
Czy jest cos lepszego niz kolej w Indiach?:) Chyba nie…

Wszystkich razem jest 6 klas. Od super dobrych, klimatyzowanych z łóżkami sypialnymi po najniższą klasę. Osobiście najbardziej lubiłem jeździć ostatnią klasą – najniższą, jaką się da. Raz, że co prawda wolno, ale dojedziesz, dwa, że można przy okazji poznać ludzi, komitywa jest dobra, a trzy, że na nie nie trzeba kupować biletów z wyprzedzeniem (na ekspresy lepiej tak). Odległości są nawet 2-3-dniowe w zależności, gdzie chcemy jechać.
Ta kobieta na zdjęciu powyżej opowiedziała mi w drodze pół swego życia. Gdzie bym zdobył taką wiedzę? W czasie podróży w pociągach chodzą też ludzie sprzedający pożywienie (wspaniałe indyjskie samosy np.), czasami żebracy, wróżbici albo hidżrowie (grupa transwestytów przynosząca szczęście). Można obserwować, doświadczać, rozmawiać. Kilka razy zdarzyło mi się, że konduktor nie sprawdzał mi biletów, gdyż jakby wstydził się białego człowieka. Może dałoby się jeździć na gapę. Zdarzyło mi się też jechać na dachu. Ogólnie czasami jest tłok. Zależy od trasy.
Bywa, że współpodróżni dzielą się jedzeniem (kiedyś uważałem, by nie jeść z niesprawdzonego źródła – ale już to zarzuciłem).
Cóż więcej mogę powiedzieć… Bywa, że zakup biletu warunkowany jest wypełnieniem formularza na dworcu z dziwnymi pytaniami. Nie pamiętam, w którym to stanie było – ale żeby kupić bilet, musiałem wypełnić rubrykę z „nazwiskiem panieńskim matki” – i kilka innych skomplikowanych pytań. Osobiście akurat pociągi w Indiach polecam, zwłaszcza te niższej klasy.
Zawsze po powrocie do Polski widzę różnicę. Po pierwsze, mało kto z kim rozmawia (chyba że ktoś wsiądzie z pieskiem).
Wyświetlenia: 135
Komentarze